Kupię namiot do przyczepy kempingowej

Baza wyszukanych haseł

Czy w tym dniu pamiętamy o zmarłych?

Temat: Heh ...


"DooMiniK" <bachu@poczta.wp.plwrote in message



Dzisiaj kupiłem namiot.
W instrukcji obsługi (oczywiście nie było nic na temat
rozbijania namiotu) wyczytałem:

" namiot należy stawiać w miejscu zacienionym.(...). Namiot
należy stawaić zdala od drzew"

Ciężko znaleźć miejsce zacienione i zdala od drzew na biwaku ;-)


Zawsze mozesz postawic ten namiot np. wewnatrz przyczepy kempingowej :)
Tylko postaw przyczepe z dala od drzew, i koniecznie w miejscu zacienionym
bo wewnatrz moze sie zrobic goraco i ciezko bedzie wytrzymac w namiocie


Boeingi (jak to się pisze, to nie wiem ...) latają z prędkością = x2
światła ...
Szybkie - no nie ?  ;-)


Wow, cos na pl.misc.paranauki :)))

Sorry za brak taxu ale zaraz pendze na pociong i nie bedzie mnie.... no
dlugo :)

};



Źródło: topranking.pl/1551/13,heh.php


Temat: telewizor w samochodzie z USA.


| Witam czytajacych,
| Sprowadzilem ze stanow samochod z wbudowanym telewizorem lecz niestety
| pracuje on w NTSC. Mam pytanie: czy ktos z grupowiczow przerabial taki
| telewizor, ew. gdzie mozna kupic w Polsce odtwarzacz wideo i telewizor
| pracujace w PALu i na 12V


Proponuje zakup nowego kombajnu TV + VCR. Wiekszosc jest zasilana seryjnie z
12 V, bo taki jest sens takiego kombajnu, zeby byl przenosny (namiot,
przyczepa kempingowa). Kiedys byly na rynku OTAKE (taki posiadalem).
Przestrajanie nieoplacalne a i zakup uzywanego nie polecam, bo jak glosi
wiesc obiegowa mechanika video w takich rozwiazaniach jest malo trwala (byla
w moim OTAKE rowniez).
Powodzenia
Witek G.


Źródło: topranking.pl/1602/telewizor,w,samochodzie,z,usa.php


Temat: pod namiotem w maju we Włoszech???
mam czwórkę dzieci i zrezygnowałem z namiotu na rzecz małej
przyczepy kempingowej, na łeb się nie leje, jest gdzie schować
graty,w podróży nie jestem niewolnikiem czasu, zatrzymuję się gdzie
chcę i na ile chcę. Koszty eksploatacji samochodu nie rosną wiele,
za to rozbicie obozu trwa moment. Nieduża przyczepa popularny
niewiadówek można kupić za cenę lepszego namiotu. Kiedyś jeździłem z
namiotem i wiem jaka to czasami frajda lub udręka, obecnie (od 12
lat) tylko z przyczepą naprawdę warto.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,595,85853019,85853019,pod_namiotem_w_maju_we_Wloszech_.html


Temat: Wyjazd nad morze z 4-miesięczniakiem 550 km.
Hej,
Nic sie nie bój, jedż i ciesz się świeżym powietrzem. My byliśmy nad morzem z
małą pirwszy raz jak miała 2 mies, wyjechaliśmy jak była przeziębiona
(oczywiście za zgodą naszego pediatry) i brała antybiotyk. Klimat małą uleczył -
wyzdrowaiala podczas wakacji a na powietrzu przebywała cały dzień )). Od
tego czasu nigdy nie chorowała. Drugi raz byliśmy jak miała 5,5 mies i te z
było fajnie. A później to już jeździliśmy i jeździmy do tej pory - właśnie
wróciliśmy z młodą z Chorwacji - byliśmy pod namiotem !!!!!. Najmłodsze dziecko
jakie widziałam na kempingu miało ok 3 mies i mieszkało w przyczepie
kempingowej!!!. A w ogóle to tam było mnóstwo małych dzieci - pod naiotami, w
przyczepach - i były to przeważnie rodziny niemieckie i austriackie - oni
traktują wyjazd z takimi szkrabami na kemping zupełnie naturalnie tylko u nas
panuje jakieś przekonanie, że niemowlaki to należy chronić od normalnego życia
(najlepiej do roku niech wychowują się w domu).
Z rad praktycznych - do kąpieli używałam małą gumową wanienkę z Mothercare -
dmuchaną wię nie zajmuje wcale miejsca, ale równie dobrze możesz kupić mały
dmuchany pontonik i tam kąpać dzidzię chociać wanienka była super.
pozdrawiam,
JUstyna
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11260064&a=13099648
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,566,13757980,13757980,Wyjazd_nad_morze_z_4_miesieczniakiem_550_km_.html


Temat: Warto combi?
Tue, 18 Dec 2001 13:11:43 +0100, Grzegorz Janoszka:


Najpierw się przywitam, bo jestem tu nowy: DZIEŃ DOBRY, jestem z Krakowa i
bardzo się cieszę, że tu jestem, hehe ;-)


Witam wspolkrakowianina...

[...]

- czy ktoś stosuje takie coś? tzn. auto combi jako sypialnie


Tak, wielokrotnie, moje kombi to Escort, a ja mam 191 wzrostu.
Bywalo, ze nawet z kolega (tez ponad 190 wzrostu)


- jak się śpi w samochodzie? czy masakra i śmierdzi olejem?


1. niewygodnie, twardo i troche ciasno,
2. pamietaj o uchylonym dachu, bo sie robi laznia,
3. zawsze cos trzeba zrobic z bambetlami, a jak sie spi, to
nie ma ich gdzie dac.
4. proces rozkladania siedzen, uprzatania wnetrza itd.
trwa tyle czasu ile rozbijanie namiotu.
5. "te sprawy" odpadaja: nisko i malo intymnie (okna!!!),
namiot tez lepszy (to apropos dziewczyny, a nie mojego
kolegi :-) )

Traktowanie kombi jako sypialni to raczej ostatecznosc,
np. w czasie dojazdu na wakacje, jak sie chce oszczedzic
na kampingu, ale jako rozwiazanie docelowe zdecydowanie
lepszy namiot lub przyczepa kampingowa.


- czy w ogóle w Europie dozwolone jest w wieku krajach
  spanie w aucie na parkingu?


Chyba tak: niegdzy sie nikt nie przyczepil


- czy lepiej kupić wersję sedan i wozić namiot w bagażniku? :)


Kombi ma szereg zalet, nawet jak nie bedziesz w nim
chcial spac! KOMBI SA SUPER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

pozdrawiem serdecznie

Andrzej Garapich
WYWAL_TO_garap@palac.pl


Źródło: topranking.pl/1616/warto,combi.php


Temat: a mnie sie marzy
Nie wiem dlaczego wybralas Bieszczady...
No tak... szczerze mowiac, nie wiem dlaczego wybralas Bieszczady. Jezeli juz
Polska, to jest kilka lepszych miejsc na spelnienie swoich marzen. (Nie mam nic
przeciwko Bieszczadom. Malownicze i ciekawe. Ale to sa jak by nie bylo raczej
odludne tereny, z raczej surowym klimatem...)

Wiesz, ze Australii, ci ktorym udalo sie "dorobic", czyli maja sporo gotowki,
kupuja sobie po przejsciu na emeryture domek gdzies nad morzem, albo
w "country" (na wsi)? To jest ngminne. Pozniej jak juz nie moga tego utrzymac,
to kupuja mieszkania w domu starcow, gdzie z reguly szybko potem umieraja.
Ale mnie takie plany nie pociagaja...

Ty sobie tak marzysz o wsi i spokoju, a ja twardo realizuje swoje plany.

Mam juz ziemie. To jest najwazniejsze! Z tym jej zakupem nie spieszylem sie.
Znalezienie jej zajelo mi ponad dwadziescia lat, ale ten kawaleczek jest jak z
bajki. Plaska, lekko opadajaca do jeziora. Z tylu jest stary, piekny bukowy
las. Do jeziorajakies 50 metrow, czysta woda (1 klasa czystosci). Prad jest.
Wody nie ma. Jest tez nieopodal wioska, jakies 80 dusz. We wsi sklep i autobus
ktory jezdzi do pobliskiego miasteczka (5km). Nawet Niemcy przed wojna
chwalili te tereny ze wzgledu na mikroklimat.

Czy zbudowac dom? Nie wiem... Nie wiem ile bede jeszcze zyc. Inwestowac w dom,
zeby to pozniej ktos rozkradl albo zniszczyl (zwalszcza na terenach gdzie
bezrobocie przekracza 50%)? Myslalem, zeby kupic jakis namiot. W koncu to nic
nowego - w namiocie spalem nie raz... Moze mala przyczepe kempingowa. Mam
plany, a dopoki czlowiek ma plany, to znaczy, ze jeszcze nie jest tak zle...

Co jest najwazniejsze w tym wszystkim, to jest to, zeby nigdy nie zapomniec, ze
mozna sie cieszyc przyroda, zyciem, czystym powietrzem i spokojem. Zeby
czlowieka problemy nie przygniotly do ziemi, a depresja nie wypalila oczu i nie
nie wybila wszystkich zebow...



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,343,48350345,48350345,a_mnie_sie_marzy.html


Temat: Sukosan, info...
jeszcze raz... duży, pojemny, nieźle wyposażony camp znajdziesz m.in. w sv.
Filip i Jakov, obok jest kilka względnie tanich sklepów, poczta z kantorem,
sporo lokalików różnego kalibru, od znakomitej (mam nadzieję, że jeszcze
istnieje) smażalni naleśników, poprzez restaurany różnej klasy po konoby, kilka
biur turystycznych z możliwością wypożyczenia łodzi, załapania się na rejs na
Kornati itp. Ponadto znajdziecie bez większego problemu miejsca kempingowe u
gospodarzy - taniej niż na campie, ale z możliwością korzystania z ich kuchni i
zaplecza sanitarnego (nie zawsze, ale w wiekszości przypadków). O ich cenach nic
nie powiem, bo ich nie znam, ale widząc na niektórych przydomowych kampach
wypasione przyczepy Niemców, sądzę, że ceny te za niskie nie są. Są też jednak i
takie, gdzie widuje się głównie dość biednie wyglądające namioty, toteż na pewno
da się znaleźć coś na Waszą kieszeń. Stąd spacerować możecie sobie do ukochanego
przez Miroslawa Biogradu, gdzie - od strony sv. Filipa, jest znakomity bazar,
wokół którego jest sporo piekarni z burkami na przykład, jest też targ rybny
(tyle, że trzeba być na nim wcześnie, 6-7 rano), bywa, że rybki da się kupić
prosto z kutra w samym sv. Filipie. Acha: z każdej z tych miejscowości jest
dojazd autobusami do Zadaru, Biogradu, Szybenika, więc można sobie robić wypady
na zwuedzanie. Przystanki są w każdej wiosce przy Jadrance, bilety nie są drogie.
Co do drogi wzdłuż plaży w Turnju: owszem, jest dróżka, asfaltowana, ale jest to
droga dojazdowa do zabudowań położonych wzdłuż morza. ruch na niej anemiczny,
częściej widuje się tu bawiące się na rolkach czy elektrycznych skuterkach
dzieciaki niż pędzące samochody. Ta droga zresztą ciągnie się całym odcinkiem
wybrzeża od wjazdu na pograniczy Turnaj/sv. Petar aż po rejon campu w sv. Filip
i Jakov. W sv. Filipie jest po południu zamykana dla ruchu kołowego, by
umożliwić wypoczywającym korzystanie z promenady spacerowej. Jeśli uciążliwe ma
być plażowanie w Turnju - ze względu na drogę właśnie - to równie uciążliwe ono
winno być w sv. Filipie, a tysiące ludzi jakoś to znoszą...:-)
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,201,65964628,65964628,Sukosan_info_.html


Temat: Do Kicura
Po rozpieprzeniu mojej BMW w ktora wlozylem mase pieniedz a dostalem z
ubezpieczalni g mam starego SAAB 9000 CD.auto bylo sluzbowe takze mimo swego
wieku jest ok.Najwazniejsze ze klima jest nowa.W ogole po wypadku.(Nic mi sie
nie stalo choc wylecialem z drogi przy 100 km/h)to jakos samochod stracil u
mnie znaczenie.Mieszkam blisko centrum i duzo roweruje.Straszne korki robia to
ze predzej zajade rowerem(kupiel nowa kolazowke)niz samochodem.poniewaz sidzie
przy PC caly dzien to jakos utrzymuje moja wysoka wage:-).A i status pracownika
jest wiekszy jak szef widzi ze uprawiasz sport.Mam zamiar wziac udzial w
rajdzie dookola jeziora Väner(300km)ale pogoda paskudna i z treningem
cienko.ale poterapi wypadkowej do rzeczy.Podam ci moj profil:
Samochod osobowy (nie kombi)z namiotem-nie kombi dlatego ze jakbys nie mial
duzo miejsca to i tak bedzie go brakpozatym mam uczucie szafy jadc np Volvo
kombi.Pierdol nie zabieram.Ograniczam np ciuchy do minimum.W Hiszpani to i tak
szorty i t shirt.Eleganckie ubranie na wieczor i koniec.Jade zawsze bez
rezerwacji.nie wiadomo co mi do glowy przydzie i jaka okolica lub pogoda.
Np.raz zawialo zimnem w empuria de brava godzine i juz cie nie mam. Zadne
domki lub hotele.Raz pojechalem do Bibione przez szwedzka agencje a tam sie
okazalo ze to Bibionowice w dodatku z marna pogoda i siedzielismy caly
tydzien.
Przyczepa kampingowa-w moim wieku same minusy:
11 miesiecy stoi i marnuje kapital-prom drozszy,paliwo,drogi,camping,naprawy
gas itd.
wolnosci nie masz bo i tak juz nie mozesz stawac gdzie chcesz.Zanim zaparkujesz
i wszystkie pierdoly powycigasz to juz zmierzch.Jechanie szybkosci 90 km na
godzine tez mnie nie bawi.Nie wspone o wiatrach przy jedzie na wybrzezu Francji
a o trudnosciach w jezdzeniu po zakatkach Costa Brava lub Pirenejach juz nie
wspomne.W tym roku wybiore sie najprawdopodobnie w 22 czerwca na cztery
tygodnie.(jak bedzi urop z pracy)I najpierw Sanguli bo to znam a potem
zobaczymy.Marzeniem jest Giblartar i wyslac komus pocztowke z Afryki.Mimo to ze
mamyy duzo znajomych i rodzine ktorzy jedza tam gdzie my i wtym samym czasi to
jestem przekonany ze spotkac sie i wypic przez trzy dni warto ale tak na
codzien do ciezko.zawsze czlowiek jest zmuszony do jakis kompromisow a o
klotniach dziciakow nie wspomne.Sorry za bledy w pisowni nie mam polskiech
klawiszy i troche dzwnie sie pisze. spotanicznie polecam jesli nie byles muzeum
salvadore Dali w Figures. to na razie do zobaczenia na sieci!
PS.Mam zamiar kupic kurs hiszpanskiego do PC.Choc moze lepiej katalonski..
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,201,1288725,1288725,Do_Kicura.html


Temat: Czerwiec 2004 - część V
cześć
śpieszę żeby pochwalić moje dziecko. tak w ogóle to uważam że nie sprawia
kłopotów. to że się skarże jest wynikiem bardziej jej wieku. co nie znaczy że
za moment nie napisze cos odwrotnego, ale ostatnio nie mam powodów do marzekań.
byliśmy w figlolandzie taki plac zabaw pod dachem. no i zuzia to zuch. wszędzie
włazi, zjeżdza z największych zjeżdzlni, uwielbia tam chodzić. byliśmy też w
pizzerni, też nie narozrabiała. podchodzi tylko do innych stolików i uwodzi co
przysdtojniejszych panów.
ostatnio bawimy sie masą solną, zuza gniecie ciasto a potem przeciska przez
prase do czosnku. jest bałagan, ale i zabawa przednia. rysujemy też, ale zuza
nie daje sie namówić na konkretne rysowanie, same obrazki ala picasso.
zauważyłam tylko że jak się zaweźmie to strasznie dużo kolorów dodaje. ostatnio
przed wyjściem do dentysty postanowiła, że wręczy taki rysunek pani doktor.
pamiętała że w poczekalni dentystka ma kretki i ostatnim razem rysowała.
śmieszne ma teraz gadki. dziś w nocy obudził ją alek i mówi a tato zapomniał
kupić mleka o jezu i co teraz będzie. oczywiście uspokoiłam ją że mleczko jest
jeszcze.
mam ogromną ochotę pojechać gdzies na ferie. bylismy w zeszłym roku w takim
uroczym miejscu. ale to nie jest wielki ośrodek, tylko prywatne kwatery, ale
bardzo mili starsi ludzie prowadzą , na uboczu. mają bardzo przytulną
świetlice, urządzoną na ludowo, stare komody, szafy malowane. tylko kłopot w
tym że tylko śniadania u nich sie zamawia,bo pani nie ma już lat i sił. w
pobliżu maleńki wyciąg i przyjemna karczma. taka mini mini, w chłopskiej
chacie. w sumie na skróty nie jest tak daleko do centrum miejscowości. a bo to
nie napisałam że chodzi o Harrachov czeski. tam odbywają sie zawody w lotach.
są też i wyciągi dla dorosłych, czterokanapowe, w sumie prawie sie nie czeka
na wjazd, no i nie jest drogo. w miejscowości jest basen kryty, chyba nie jeden
nawet. wogóle wszystko tam jest jeśli chodzi o turystów. rozmarzyłam sie ,a
chyba w tym roku nie pojedziemy. moj mąż ma ambitne plany chce kupić przyczepe
kampingową. co myslicie o takim pomysle. mamy nadzieje ze to bedzie taniej. z
dwojką dzieciaków urlop to droga sprawa. a campingi sa chyba tanie. kiedys
jezdziłam,ale z namiotem i bez dzieci, wiec nie mam pojecia, jak to jest. jak
to znoszą dzieci? chyba frajda. a swoja droga postaram sie meza namówić na
jednodniowe wyjazdy w górki bo u nas już zero śniegu i pasakudna pogoda, ale w
górach wciąż śnieg.
aaa i Iwonę chciałam zapytać jak Ci sie udają spacery z dwójką dzieci +sanki i
wózek? da się to połączyć?
pozdrawiam
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,573,51231520,51231520,Czerwiec_2004_czesc_V.html